 |
Forum na temat przemocy w rodzinie Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" IPZ PTP www.niebieskalinia.pl
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
jucha
Dołączył: 28 Sty 2008 Posty: 4
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 13:24 Temat postu: mi się to należy |
|
|
witam.
jestem matką dwóch pięknych córeczek. są dla mnie wszystkim. jestem w trakcie rozwodu z mężem z którym mam pierwsze dziecko. wyprowadziłam się od niego bo po prostu pił. związałam z facetem, który obiecał mi dom i rodzinę. zamiast tego dał mi piekło. zaszłam w ciążępo pół roku mieszkania razem. nie był taki. był kochany. ucieszył się ze będziemy mieli dzidziusia. strasznie tego chciał. było słodko. jeździliśmy w różne miejsca żeby odpocząc. sielnak a trwała dopóki nie okazało się ze dla niego ta ciąża nic nie znaczy. oczywiście dzidzia kopała i fajnie brzuszek skakał ale ja nie miałam prawa odpoczynku. oszło do skrócenia szyjki macicy i dziecko od szóstego miesiąca ciąży mogło urodzi się w każdej chwili. bałam się. byłam na lekach które powodowały u mnie skutki uboczne - okropne- drgawki. skoki ciśnienia. dla niego to była pestka. moja symulacja. kiedyś szedł do pracy i wyszła jakaś sprzeczka. doprowadził do takiej awantury że skończyło się na tym, że zaczął wali moją głową w drzwi toalety. to był pierwszy raz. nie mocny. ale był. przestraszyłam się tylko. żadnych śladów. później już było tylko gorzej. duszenie, ale nie tak żeby udusic, tylko przestraszyc, ciąganie po chałupie. raz nawet miał młodszą córcię na ręku i kopał mnie strasznie jak leżałam na podłodze. wtedy miałam siniaki. wszędzie. potłuczone kolana, wylew na udzie.nigdy nie robił śladów na twarzy. żeby nie było widac. moja pierwsza córka to dla niego gówno. kompletnie się nie liczy. nie pamiętam żeby kiedykolwiek był dla niej miły. wieczne strofowanie. nigdy nie była dla niego zbyt dobra, lub zbyt mądra. nigdy nie sprostuje jego wymaganiom.przez to i ja zaczęłam ją traktowac okropnie. to ma swoje straszne skutki. mała stała się krnąbrna. niedobra dla mężczyzn. obrywa bogu ducha winien dziadek. ona po prostu nie znosi facetów. a ja tracę nadzieję że jeszcze będzie można to dziecko uratowac. bo on bije mnei na jej oczach. czasami posługuję się nią jako szantażem. mówi że jak wyjdę z domu to mój bękart poleci zaraz za mną. za każdym razem jak mnie pobije to mówi że mi się to należy. wczoraj rano zapodziałam jego portfel. położyłam na oparciu łóżka, a on spadł za łóżko. szukaliśmy razem. zaczął się nakręcac (mój boże piszę to i płaczę). stanął nade mną i zaczął mi ubliżac. potem już w ruch poszły pięści. nie zdążył. nie zrobił mi lrzywdy. uchyliłam się i odepchnęłam go nogami. wszystko to słyszała moja starsza córcia. siedziała w pokoiku i chlipała cichutko. musiał iśc do pracy. najgorsze jest to że wśród znajomychjesteśmy tacy super zgrani. i ja i on żywiołowi. i ja i on dobrze posługujący się komputerami. on jest grafikiem. pracuje. jest dobrze sytuowany. a ja wychowuję córki. dzisiaj powiedział mi że nie zależy mu na tym żebyśmy były w domu jak wróci z pracy. i co ja mam zrobic? nie wiem. nie za bardzo mam co zrobic. jestem kompletnie ubezwłasnowolniona. nie wolno mi nic. nie wolno mi oddychac bez pozwolenia. zapomniałam już jak wyglądają moi znajomi. sama zapomniałam jak wyglądam. zawsze byłam zadbana. teraz wyglądam jak kocmołuch. czasami myślę że to może przez to. że nie dbam o siebie. ale ja nie mam kiedy.
był przy porodzie. chciałam żeby to był szczęśliwy dzień.przeciął pępowinę.wołałam do niego - patrz!! patrz!!! to twoja córeczka! To twoja Danusia! a on stał i patrzył. uśmiechnięty. potem dostałam głupiego jasia i godzinę jeszcze spałam. nie urodziłam całego łożyska. po przebudzeniu był przy mnie. i klął. na obsługę w szpitalu. na lekarzy. na pielęgniarki. na wszystko naokoło. nie obchodziło go to że przez sekundą rodziłam dziecko i jestem zmęczona. i chcę żeby przytulił. trzy dni później wróciłam do domu. nie było mowy o połogu. w domu był taki bajzel że nie wiedziałam za co się wziąc najpierw. dla niego nie był to problem. przecież wtsanę i pozmywam. krew sie ze mnie lała. szew bolał. macica się obkurczała ja wiłam się razem z nią a on leżał. nie istaniało dla niego stwierdzenie połóg. tydzień później na pytanie "jak wrażenia z porodu" powiedział "tylko mnie wk...wiałaś".
potem bicie było częstsze. najpierw delikatnieżeby nie narobic rabanu w rodzinie jak ktos zobaczy sianiaki. a potem na całego. raz nawet tak mnie strzelił że mnie zamroczyło. i tak najczęsciej używa nóg. kopie. niemiłosiernie kopie. wypycha z kuchni, pokoju. nieważne czy leżę czy stoję. nieważne czy patrzą dzieci. nic nie jest ważne. on jest ważny.
wyswisk nie przytoczę bo nie zliczę. nie zliczę też jakich to wymyślnych sposobów imał się na znieważenie mnie i wdeptanie w błoto. raz zrobił to dosłownie. jak już tak jechał po starszej że nie wytrzymałam i rzucilam w jego stronę kwiatkiem to wziął mnie zawłosy, wpakował moją twarz w porozrzucaną ziemię i kazał jeśc. wpychał mi tą ziemię do buzi.
oczywiście za każdym razem mi się należy. i za każdym razem on ma focha. przez kilka dni. za każdym razem to boli mnie nie jego. on ma to w nosie.za każdym razem cierpią dzieci. bo patrzą. bo wychowuje je matka, która zamiast uśmiechniętej twarzy ma dwie mokre plamy nos i poziomą kreskę zamiast ust.
najważniejsze dla niego jest to że to nie z jego winy. że to ja. należy mi się. _________________ chciałabym życ, kupic chleb i zjeśc go w spokoju. |
|
Powrót do góry |
|
 |
Masza35
Dołączył: 31 Gru 2006 Posty: 250 Skąd: Trójmiasto,Koszalin
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 15:26 Temat postu: |
|
|
Witaj, to co piszesz jest przerazajace. Dam ci jedna rade - uciekaj, czym szybciej tym lepiej.
Nie ludz sie ,ze on sie zmieni- TO JEST NIEMOZLIWE.Nie ma takiej opcji.
Wyprowadz sie do rodzicow , do osrodka ,byle jak najdalej od kata.
Masz dzieci- masz dla kogo zyc.
Ja nie mam dla kogo. Moje dzieci zagarnał sprawca.
Trzymaj sie
Masza _________________ Bog nie moze byc wszedzie obecny, dlatego stworzyl matke |
|
Powrót do góry |
|
 |
jucha
Dołączył: 28 Sty 2008 Posty: 4
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 16:41 Temat postu: |
|
|
nadziei już nie mam. mam tylko takie głupie wrażenie jakby to wszystko działo się obok mnie.tak jakbym stała z boku i patrzyła. nie potrzafię powiedziec dośc. a jak już mówię to i tak żadnego skutku nie przynosi.
najgorzsze jest to że ja nie chcę zmarnowac czasu. wiem że nie da się zmienic przeszłości a przyszłośc można sobie ukształtowac. ale chcę też żeby była takim koachanym, chłopczykiem jakim jest jak nie ma odpałów. bo jest cudowny. jak to zrobic? jak go zmienic? musi byc jakiś sposób. z jednej strony plany na wyjście z gehenny a z drugiej miłośc. wielka i bezgraniczna. gdybym tak bardzo nie kochała. może byłoby mi łatwiej. za każdym razem jak pies z podkulonym ogonem wracam. wracam i wyciągam rękę. nienawidzę siebie za to. bo wiem jaką krzywdę robię w taki sposób dzieciom.
masza dzięki za słowa otuchy. jakoś tak głupio o tym pisac. ale to tak jakbym wylewała z siebie gorycz. lepiej mi. może przetrwam? _________________ chciałabym życ, kupic chleb i zjeśc go w spokoju. |
|
Powrót do góry |
|
 |
Echnaton Moderator - Współpracownik NL konsultant ds. prawa i procedur

Dołączył: 15 Lis 2006 Posty: 6110 Skąd: Suwałki
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 23:41 Temat postu: |
|
|
To nawet nie miłość ale...obawa o siebie i dzieci, nie widzisz żadnej sensownej drogi wyjścia, godzisz sie na poniżanie, bicie i maltretowanie, bo nie wiesz jak stąd wyjść....
Mogę Ci powiedzieć ze swego doświadczenia, nie można zmienić innego człowieka, można zmienić tylko swoje spojrzenie na niego...Chciałbym znać wiele szczegółów aby Ci pomóc, napisz na maila, a wspólnie znajdziemy jakieś światełko w tunelu...Każdy zasługuje na to aby świeciło mu słońce, wile słońc... _________________ „lepiej zapal świecę, niż byś miał przeklinać ciemność” |
|
Powrót do góry |
|
 |
Agata24
Dołączył: 27 Wrz 2006 Posty: 147
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 0:07 Temat postu: |
|
|
Boże mój, pojawiają się coraz to straszniejsze historie, które mają jednakowy scenariusz. Jeśli nie dowiesz się czegoś więcej na temat przemocy, jeśli nie zrozumiesz, że ON SIĘ NIE ZMIENI, że o miłości nie ma mowy - bo TAM GDZIE JEST BOJAŹŃ, NIE MA MIŁOŚCI - że jeśli nie ochronisz siebie i dzieci, on Cię w końcu zabije ... Jeśli. Ale nie można Cię do tego zmusić, sama musisz tego chcieć. Ja się tylko boję, że będzie za późno. Nie myśl o nim, spróbuj pomyśleć o sobie, o córeczkach. Twoja historia jest przerażająca. Najsmutniejsze jest to, że nikt Cię nie spakuje i nikt nie podejmie za Ciebie tej decyzji, a siła Twojego oprawcy będzie coraz większa. Straszna ta nasza wirtualna bezsilność. Nasza - czyli TYCH, KTÓRE JUŻ ODESZŁY. Chciałybyśmy WAM powiedzieć:"Uciekajcie, póki można, nie dawajcie szansy, odnajdźcie spokój" ale Wy musicie same tego chcieć. Współczuję, martwię się, myślę i chciałabym Was zbawić. Ech. _________________ Agata |
|
Powrót do góry |
|
 |
Echnaton Moderator - Współpracownik NL konsultant ds. prawa i procedur

Dołączył: 15 Lis 2006 Posty: 6110 Skąd: Suwałki
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 10:04 Temat postu: |
|
|
Zatrzymać przemoc....to najważniejsze zadanie na dziś bez względu co było wczoraj i co przyniesie jutro...
powiedzieć, pokazać, przestać kryć zachowania sprawcy przed innymi... _________________ „lepiej zapal świecę, niż byś miał przeklinać ciemność” |
|
Powrót do góry |
|
 |
toto
Dołączył: 20 Sty 2008 Posty: 335
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 11:18 Temat postu: |
|
|
ale chcę też żeby był takim koachanym, chłopczykiem jakim jest jak nie ma odpałów. bo jest cudowny. jak to zrobic? jak go zmienic? musi byc jaki sposób. z jednej strony plany na wyjcie z gehenny a z drugiej miłoc. wielka i bezgraniczna. gdybym tak bardzo nie kochała. może byłoby mi łatwiej. za każdym razem jak pies z podkulonym ogonem wracam. wracam i wycišgam rękę. nienawidzę siebie za to. bo wiem jakš krzywdę robię w taki sposób dzieciom.
napisalas .
Witaj w klubie. "
ale chcę też żeby był takim kochanym, chłopczykiem jakim jest jak nie ma odpałów. bo jest cudowny. jak to zrobic? jak go zmienic? musi byc jaki sposób" Nie kochanie, nie ma sposobu aby go zmienic. Mnie zajelo to 16 lat.
16 zmarnowanych lat, kiedy cała bylam pochłonieta " jak mu pomoc" On, On,. On.. w moich myslach byl tylko on- za dnie "kochanego przemilego chlopczyka" dałabym sie pokroic. Z czasem dnie, byly jednym dniem, polowa dnia, kilkoma godzinami, godzina- az zanikly zupelnie. Bylam pewna,ze on nie jest zly, ze to tylko cos w nim jest zle. Ze gdyby pomoc, gdyby bardzo, bardzo sie starac, wychodzic mu na przeciw- to zrozumie. Przeciez potrafi byc taki czarujacy, taki kochany..
Minelo wiele lat zanim zaczelam kojarzyc związek: mily chlopczyk= manipulacja w celu .. chciał cos odemnie wyludzic, dostac, otrzymac, albo mial taki kaprys, pobaiwc sie moimi uczuciami, nadzieja.. .Mogly to byc pieniadze, moglo to byc wmowienie mi ze nowo poznana babeczka z ktora moglabym sie zaprzyjaznic jest idiotka. Zawsze za milym chlopczykiem szla manipulacja. Ale odkrycie tego zajelo mi duzo lat.
Uwazaj szczegolnie na tego milego chlopczyka, nie ufaj mu.. wlasnie jemu szczegolnie. Nie piszesz o tym, ale lada moment przyjdzie taki czas,ze na widok Milego chlopczyka zaczniesz odczuwac strach, bo bedziesz juz wiedziala za chlopczykiem kroczy bestia. Strach pomieszany z ogromna checia zatrzymania tych " dobrych" chwil.
Jego prawdziwa twarz to nie chlopczyk, ale ten drugi. Bestia.
Dziewczyno.. ty juz wiesz,ze zrobilas ogromny blad. Nie piszesz zle o poprzednim męzu.
Przestan obwiniac siebie i udowadniac sobie / i otoczeniu/ ze Twoja decyzja o zwiazaniu sie z obecnym partnerem byla sluszna.
Zrobilas blad. Sprobuj sie do tego przyznac glosno. Powiedz to sobie , corce, matce, kolezance i kazdemu kto zechce sluchac.
Nie ukrywaj , nie udawaj w towarzystwie,ze jestescie fajna para.
Nie przeciagaj piekla , ktorego nie dasz rady zmienic. Masz dzieci. Masz starsza corke. Ona jest najwieksza ofiara tej sytuacji.
Kiedy on mowi ci, ze kocha- Ty MUSISZ miec swiadomosc,ze on klamie. Musisz uwierzyc, wbic sobie do glowy, ze on Was nie kocha. owtarzaj to sobie jak mantre. Jak bardzo to trudne- wiem.
1. przyznaj sie do bledu glosno, otwarcie. Powiedz glosno, chocby dzis" " ten zwiazek okazal sie wielkiem bledem. " gdy uslyszysz ,ze mowiono ci, ostrzegano- przyjmij te uwagi. Nie probuj udowadniac swoich racji. To jest pierwszy krok do odzyskiwania samej siebie. , swoich prawdziwych a nie zmienionych przemocowym zwiazkiem uczuc.
Wybij sobie z glowy ze jesli zadbasz o siebie to bedzie lepiej. Nie bedzie. Poza tym on juz dopilnuje abys nie zadbala., nie zrobila niczego co mogłoby pomoc ci uniezalezniac sie od niego. . Oni tak maja.
2. w kazdej sytuacji pamietaj, ze on was nie kocha. Ty tez juz go nie kochasz. Obok ciebie jest obcy czlowiek, ktory narzucil ci swoje reguly gry bez liczenia sie z wami, waszymi potrzebami. Nie probuj go zrozumiec, nie probuj dyskutowac, tlumaczyc. rozmawiac- to sa dzialania zupelnie bezskuteczne.
3. jesli tylko mozesz , masz dokad - uciekaj jak najszybciej.
4. I pisz. Pisz na forum . Opowiadaj . Tu wszystkie jestesmy po / lub w trakcie /podobnych przejsc.
Jesli dobrze zrozumialam , masz problem ogromnego leku przed przyznaniem sie do utraty złudzen. Wiem,,ze to bardzo ciezkie. Ale jedyna twoja wina , jest tylko to,ze stanął na twojej drodze " miły chlopczyk" .
Mialas prawo go pokochac, miałas prawo mu zaufac, zwiazac sie z nim. Lecz on nie ma prawa traktowac ciebie jak traktuje. To nie jest Twoja wina. To wylącznie jego wina.
Takie przyznanie sie zmusza do wysilku. Uswiadamia ,ze jestesmy de facto same z dziecmi i swoim zyciem, ktore trzeba zagospodarowac na nowo. Tak. trzeba zaczac je od nowa. Im szybciej tym lepiej. szkoda kazdego dnia. Masz dzieci. Masz siebie. Dasz rade. |
|
Powrót do góry |
|
 |
toto
Dołączył: 20 Sty 2008 Posty: 335
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 11:54 Temat postu: |
|
|
Ktos mi powiedzial: TOTo, ciebie calkowicie puscily hamulce, nie powinnas mowic tak wiele o swoich sprawach, odslaniac sie wprost do ekshibicjonizmu niemal."
Wiem,ze puscily hamulce. Nie wiem czy mam racje, ale czuje instynktownie,ze musze z siebie wyrzucic te 18 lat , musze sie oczyscic z siebie nie siebie jaka bylam przez te lata. I nic mnie nie obchodzi,z e ciotki dewotki patrza krzywo i szepca po katach,. ze znajome paniusie dyskretnie udaja ze nie widza mnie na ulicy a inne dumnie mowia" moj tez bije i pije, ale ja zaciskam zeby i dbam, aby rodzina sie nie rozpadla" Ich problem. One maja swoja racje, ja swoja.
Nie wiem co bedzie jutro. Ale wiem,ze w mojej głowie nie bedzie JEGO , / on , jego, jemu, dla niego ,co zrobic, aby byl zadowolony, aby nie bylo awantury, jaki dzis wroci z pracy? jaki wstanie rano? /,
a mam nadzieje beda JA .
Za najwiekszy blad tych 18 lat uwazam moj strach przed przyznaniem sie,ze odeszlam od dobrego meza do sukinsyna. nie bylam w stanie zaakceptowac mysli, ze zrobilam tak straszny blad. I dlatego robilam co w ludzkiej mocy, aby udowodnic, pokazac,ze nowy zwiazek jest lepszy, bedzie lepszy.. kiedys.. jak sie bardzo postaram. Przyznac sie znaczylo mniej wiecej stanac nago na ulicy w oczekiwaniu na ciosy, szyderstwa, drwiny " ma co chciala" Przynanie do tak wielkiego w moim odczuciu bledu pokazywalo mnie w moim odczuciu jako bezwartosciowa. W oczach otoczenia i moich wlasnych.
Mylilam sie bardzo . Te drobne kuksance, ktore czasem gdzies poczuje sa niczym wobec bolu jaki przynosil mi zwiazek z przemocowcem. I raczej smiesza niz ranią.
Czyli pozwolic sobie upasc, aby moc sie podniesc i zbudowac na nowo.
Nie boj sie dziewczyno. Zacznij glosno mowic. |
|
Powrót do góry |
|
 |
jucha
Dołączył: 28 Sty 2008 Posty: 4
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 13:54 Temat postu: |
|
|
w jednym macie rację. w tym że nie ma nadzieji. mogę tylko czekac na następny raz.
ale nie odeszłam od dobrego męża. odeszłam z piekła w piekło. mój mąż przychodził pijany w środku nocy i stawiał na nogi cały dom. najpierw rzyganiem a potem odpalaniem muzyki na cały regolator, budzeniem dziecka i zmuszaniem to imprezy domowej dopóki nie padł.
odeszłam bo ktoś podał mi rękę. przy czym strasznie mnie oszukując. _________________ chciałabym życ, kupic chleb i zjeśc go w spokoju. |
|
Powrót do góry |
|
 |
toto
Dołączył: 20 Sty 2008 Posty: 335
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 15:18 Temat postu: |
|
|
Co ty piszesz? jak to nie ma nadzieji? wlasnie nadzieja jest. I walcz o nadzieje, o szanse ,ze i dla ciebie zajasnieje slonce spokojnego zycia bez strachu, bez czekania na nastepny raz. Dla ciebie i dla twoich corek.
Z mezem wyjasnione. Rozumiem. Nie czekaj na kolejna reke , ktora wyciagnie ciebie z tego piekla. Podaj ja sobie sama. Dasz rade. |
|
Powrót do góry |
|
 |
Echnaton Moderator - Współpracownik NL konsultant ds. prawa i procedur

Dołączył: 15 Lis 2006 Posty: 6110 Skąd: Suwałki
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 15:40 Temat postu: |
|
|
Nie ze wszystkim zgadzam się z toto, ale pewnie generalnie nie błądzisz...Być może on Ciebie kocha, być może Ty kochasz jego ale...ta miłość jest dziwna, zaborcza, niedopisana, nie wiadomo jaka...W miłości jest tak, że jeśli sie kocha to dba się o ta druga osobę, jest się jej przyjacielem i szanuje jej poglądy, nawet wtedy gdy się sami z tym nie zgadzamy...
Czy można go zmienić? Można ale wymaga to długotrwałej terapii i chęci z jego strony....Każda forma terapii pozbawi go dotychczasowych wpływów, przywilejów, praw, a Tobie oferuje dodatkowe pływy i prawa, dlatego też On nie będzie dobrowolnie uczestniczył w takiej terapii, czasami zdarza się, ze sprawcy podejmują terapię ale tylko wtedy gdy są to tego zmuszeni mocnymi argumentami....
Ty za to możesz się zmienić, terapia dla ofiar to pierwszy krok, terapia odbuduje Twoje poczucie własnej wartości, nauczy zatrzymania przemocy i życia ze sprawcą pomoże doprowadzić do rozwiązania wszystkich spraw...Ty z terapii wychodzisz z zyskami, mąż ze startami...dlatego tylko Ty możesz iśc na terapię...a on? tylko wtedy gdy nie będzie miał innego wyjścia.... _________________ „lepiej zapal świecę, niż byś miał przeklinać ciemność” |
|
Powrót do góry |
|
 |
Wild
Dołączył: 01 Lip 2007 Posty: 307
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 17:30 Temat postu: |
|
|
Toto, to wszystko co napisałaś, to jest bardzo mądre i prawdziwe, jestem pod wielkim wrażeniem.
Ja też długi czas nie mogłam zobaczyć prawdy, po prostu nie mogłam, teraz powoli udaje mi się zobaczyć rzeczywistość, choć to najtrudniejsza rzecz w życiu.
pozdrawiam serdecznie |
|
Powrót do góry |
|
 |
toto
Dołączył: 20 Sty 2008 Posty: 335
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 18:15 Temat postu: |
|
|
Być może on Ciebie kocha, być może Ty kochasz jego ale...ta miłoć jest dziwna, zaborcza, niedopisana, nie wiadomo jaka...W miłoci jest tak, że jeli sie kocha to dba się o ta druga osobę, jest się jej przyjacielem i szanuje jej poglšdy, nawet wtedy gdy się sami z tym nie zgadzamy...
napisal Echnaton.
Echnatonie zdanie"Być może on Ciebie kocha, być może Ty kochasz jego ale...ta miłoć jest dziwna, zaborcza, niedopisana, nie wiadomo jaka.."
Nier mozna uzyc slowa " milosc" , kocha ' w sytuacji przemocy , nie mozna kochaniem - miloscia nazwac karykatury tych slow, nazwac patologii jaka jest emocjonalnie zwiazanie z przemocowcem.
Protestuje przeciwko nqazwywaniu miloscia jej pokracznej karykatury.
Milosc pozwala rosnac, rozwijac sie., budowac. Chore wynaturzone uprzedmiotowienie nas przez przemocowca tylko niszczy
Ehnatonie, Ona wie co pisze i ja wiem co pisze , jest tu kilka innych dziewczyn ktore tez wiedza co znaczy spotkac na swojej drodze "cudownego chłopczyka. " Jest szkola,ktora nazywa ich po prostu psychopatami.
A my? my nie ich kochalysmy ale swoje zludzenia., swoje o nich wyobrazenia. |
|
Powrót do góry |
|
 |
Echnaton Moderator - Współpracownik NL konsultant ds. prawa i procedur

Dołączył: 15 Lis 2006 Posty: 6110 Skąd: Suwałki
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 18:19 Temat postu: |
|
|
Wiem co WY kochacie, wiem jak kochacie, ale ... trzeba to zobaczyć! Nic nie da mówienie to nie jest miłość, ty go nie kochasz, próbuję tylko nadawać na tych samych falach co yucha. Ty toto jesteś już dalej, Ty wiesz, Ty czujesz, o Twoich uczuciach można tak właśnie powiedizeć, ale o yucha ...jeszcze nie dziś..... _________________ „lepiej zapal świecę, niż byś miał przeklinać ciemność” |
|
Powrót do góry |
|
 |
Wild
Dołączył: 01 Lip 2007 Posty: 307
|
Wysłany: Sro Sty 30, 2008 18:43 Temat postu: |
|
|
Echnaton, nie decyduj o tym, co ktoś może zobaczyć. Jeśli uważasz, że ktoś nie zaakceptuje prawdy, to jej po prostu nie mów, ale nie mów też kłamstw, bo karmisz ją niebezpiecznymi ułudami. |
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|