Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
pysia
Dołączył: 12 Wrz 2008 Posty: 323 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 10:00 Temat postu: |
|
|
myślę,że nie trzeba czegoś przeżyć by kogoś rozumieć.Nie przeżyłam tego co ty-to jest twoje indywidualne doświadczenie i kiedyś posłuży ci by spojrzeć w tył i zobaczyć jak daleko już doszłaś.Zeby pomagać potrzeba wiedzy i wrażliwości.Często zdobywa sie te cechy pod wpływem własnych, trudnych doświadczeń.Zachęcam cie byś pisała dalej o tym się u ciebie dzieje, jakie podjęłaś decyzje lub nad jakimi sie zastanawiasz.Jest wiele osób które są w związku w którym jest przemoc i twoje doświadczenie może im pomóc zrobić ten pierwszy krok.Pozdrawiam |
|
Powrót do góry |
|
 |
agnieszka1970
Dołączył: 17 Wrz 2008 Posty: 570
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 10:24 Temat postu: |
|
|
pysia napisał: | myślę,że nie trzeba czegoś przeżyć by kogoś rozumieć.Zeby pomagać potrzeba wiedzy i wrażliwości.Często zdobywa sie te cechy pod wpływem własnych, trudnych doświadczeń. |
Żeby zrozumieć trzeba spojrzeć na dana sprawę oczami tej osoby,a ponieważ jest to nie realne,gdyż każdy człowiek patrzy i odczuwa inaczej.
I ani wiedza ani doświadczenie nie pomoże popatrzeć tak jak widzi to dana osoba.
Więc zrozumienie jest w 100% nie realne. |
|
Powrót do góry |
|
 |
pysia
Dołączył: 12 Wrz 2008 Posty: 323 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 10:52 Temat postu: |
|
|
Zdaje się,że mówimy o różnych sprawach.Według mnie czym innym jest rozumienie czyjegoś położenia i uczuć a czym innym jest czucie tego samego-czasem gdy sie z kim rozmawia mówi się:"wiem co czujesz"-to jest oczywiście nie możliwe.Zeby pomagać,współczuć,rozumieć nie trzeba czuć tego samego.Pozdrawiam |
|
Powrót do góry |
|
 |
maras Moderator - Współpracownik NL konsultant ds. prawa i procedur

Dołączył: 28 Maj 2006 Posty: 3871 Skąd: Gdynia/Warszawa
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 11:07 Temat postu: |
|
|
w żadnej dziedzinie życia nie ma 100%. Ale zauważ sama - niektórzy z którymi miałaś do czynienia ,bądz masz potradfią zrozumiec (przynajmniej sie starają), a są i tacy od których " na kilometr wieje zimny wiatr".
W/g mnie to jest jeden z sekretów dobrego człowieka.
Większośc osób na tym forum zna ten sekret i z niego korzysta w życiu dla dobra drugiej osoby.
rozpędziłem się może zbyt daleko coż tak mam Nie ma granic jeśli chodzi o pomoc. Nie ma barier jeśli chodzi o szczęscie człowieka.
pozdrawiam _________________ -----------------------------------------------------
G. E. d/s P.P.R |
|
Powrót do góry |
|
 |
Fifiola Moderator - Współpracownik NL psycholog

Dołączył: 04 Lut 2008 Posty: 767 Skąd: Katowice
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 11:08 Temat postu: |
|
|
pysia, masz rację, nazwano to empatią i ten termin ma się bardzo dobrze
Nie wszystko musimy przeżyć, żeby być w stanie pomóc innym. Inaczej takie zawody jak psycholog, czy terapeuta nie miałyby racji bytu. Odwoływanie się do własnych doświadczeń jest cenne, ale nie absolutnie konieczne. Takie jest moje zdanie, bo jakie miałoby być?
Pozdrawiam  |
|
Powrót do góry |
|
 |
agnieszka1970
Dołączył: 17 Wrz 2008 Posty: 570
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 11:19 Temat postu: |
|
|
pysia napisał: | Zdaje się,że mówimy o różnych sprawach.Według mnie czym innym jest rozumienie czyjegoś położenia i uczuć a czym innym jest czucie tego samego.Zeby,rozumieć nie trzeba czuć tego samego.Pozdrawiam |
Według mnie nie można zrozumieć jeśli nie wie się co czuje dana osoba!!
A żeby zrozumieć czyjeś położenie trzeba wiedzieć co dana osoba mówi czyli trzeba ja zrozumieć. |
|
Powrót do góry |
|
 |
agnieszka1970
Dołączył: 17 Wrz 2008 Posty: 570
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 11:24 Temat postu: |
|
|
maras napisał: | Ale zauważ sama - niektórzy z którymi miałaś do czynienia ,bądz masz potradfią zrozumiec (przynajmniej sie starają), |
Nie spotkałam osób które mnie rozumieją a ci co się starają w/g ciebie to rozumieją położenie innych a nie moje. |
|
Powrót do góry |
|
 |
pysia
Dołączył: 12 Wrz 2008 Posty: 323 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 12:38 Temat postu: |
|
|
Nikt nie czuje tego co dana osoba -poza daną osobą.
By bardziej wyjaśnić o co mi chodzi posłużę sie przykładem matki,która potrafi zrozumieć potrzeby dziecka choć nie jest nim i nie czuje tego samego.Taka sytuacja jest bardzo widoczna kiedy np.dziecko jest niepełnosprawne i nie do końca potrafi zwerbalizować swoje potrzeby.Dla osób postronnych to czego chce dziecko może być zupełnie nie zrozumiałe a matka jako osoba rozumiejąca położenie i potrzeby dziecka rozumie je chociaż sama niepełnosprawna nie jest.
Pozdrawiam  |
|
Powrót do góry |
|
 |
agnieszka1970
Dołączył: 17 Wrz 2008 Posty: 570
|
Wysłany: Sob Paź 18, 2008 12:46 Temat postu: |
|
|
pysia napisał: |
By bardziej wyjaśnić o co mi chodzi posłużę sie przykładem matki,która potrafi zrozumieć potrzeby dziecka choć nie jest nim i nie czuje tego samego.Taka sytuacja jest bardzo widoczna kiedy np.dziecko jest niepełnosprawne i nie do końca potrafi zwerbalizować swoje potrzeby.Dla osób postronnych to czego chce dziecko może być zupełnie nie zrozumiałe a matka jako osoba rozumiejąca położenie i potrzeby dziecka rozumie je chociaż sama niepełnosprawna nie jest.
|
Tu akurat na tym podłożu przykładu mogłabym temat rozwinąć bardzo szeroko ale nie będę tego robić w tym wątku.
Jak dla mnie dobry przykład podałas w którym z doświadczenia bym mogła cię nieźle zaskoczyć.
A tak wogóle podając takie przykłady polecam sierż zapoznać się z książkami fundacji synapsis |
|
Powrót do góry |
|
 |
gigi31
Dołączył: 18 Kwi 2008 Posty: 893
|
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 8:59 Temat postu: |
|
|
Pysiu ja nie chciałam Ciebie urazic slowami że" trzeba przezyć by zrozumiec".....chciałam tylko w pewien sposób wytłumaczyc podejście mojego Pana I Pani Dyrektor to sa wspaniali ludzie ,wspaniałe małżęństwo jestem im wdzięczna za prace ajka dostałam i wyrozumialośc ponieważ dzięki im moge być tutaj na forum ........
.....Wiesz pewien ksiądz powiedział mi kiedys "że jest tyle ludzi na swiecie ...tyle osób przechodzi obok mnie każdego dnia .....tyle ludzi znam chocby z tej nieszczesnej naszej klasy ale wsród tych milonów ludzi mało kiedy można dostrzec prawdziwego człowieka........
Pysiu najwazniejsze by miec serce dla kazdego wtedy mozna wiele i ty go masz ....ta dyskusja która za sprawą mojej osoby powstała pokazała tylko to ,że my osoby skrzywdzone nie wierzymy w okazana pomoc ,w to że ktos chce nam pomóc ale tqwoja postawa pokazuje że istnieja prawdziwi ludzie.....................[/b]
Dziekuje za to że jesteś ...że wszyscy jestescie tutaj ....to naprawde ważne forum.......... |
|
Powrót do góry |
|
 |
gigi31
Dołączył: 18 Kwi 2008 Posty: 893
|
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 9:04 Temat postu: |
|
|
A tak a propo męża to uspokoil sie .....nawet mozna powiedziec że podwójnie dba o to co teraz ludzie o nim powiedza .......ograniczył picie .......naqwet wysilił się na zjedzenie z nami obiadu ...tyle że w nas tzn we mnie i chyba w dzieciach widze że wiemy doskonale że to tylko czasowa zmiana.......... |
|
Powrót do góry |
|
 |
pysia
Dołączył: 12 Wrz 2008 Posty: 323 Skąd: Szczecin
|
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 9:50 Temat postu: |
|
|
gigi, niczym mnie nie uraziłaś napradę.
Jeszcze wyjaśnię,że mój post był odpowiedzią na zdania która przytoczyłaś.Nie oceniam tego jakim człowiekiem jest P.Dyrektor.Po prostu zareagowałam, bo zdanie"trzeba ratować rodzinę dla dobra dzieci"czasem jest rozumiane jako zachęta dla ofiary by trwała przy kacie w imię wyższego dobra.Jeszcze raz podkreślam:nie ma w takiej sytuacji "wyższego"dobra.Nic nie usprawiedliwia zachowań agresywnych i przemocowych.
Pozdrawiam
 |
|
Powrót do góry |
|
 |
gigi31
Dołączył: 18 Kwi 2008 Posty: 893
|
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 11:07 Temat postu: |
|
|
dobrze zrozumiałas ...... ja wtedy te trzy lata temu zostałam tylko dlatego bo oni powiedzili mi że tak trzeba ....że ponad wszystko trzeba zostać dla dobra dzieci .... |
|
Powrót do góry |
|
 |
agnieszka1970
Dołączył: 17 Wrz 2008 Posty: 570
|
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 11:47 Temat postu: |
|
|
pysia napisał: | bo zdanie"trzeba ratować rodzinę dla dobra dzieci"czasem jest rozumiane jako zachęta dla ofiary by trwała przy kacie w imię wyższego dobra.Jeszcze raz podkreślam:nie ma w takiej sytuacji "wyższego"dobra.
 |
Nie ma sytuacji wyższego dobra???
Nawet wtedy gdy mogą ucierpieć dzieci?
To lepiej myśleć tylko o sobie a dzieci.....hmm one nie ważne? |
|
Powrót do góry |
|
 |
Meg
Dołączył: 16 Lut 2008 Posty: 245
|
Wysłany: Pon Paź 20, 2008 12:26 Temat postu: |
|
|
Agnieszko
weź pod rozwagę taki przykład.
Moja teściowa żyła (i żyje) w toksycznym związku "dla dobra dzieci".Miała ich troje - dwoje zginęło (już w wieku dorosłym), jeden na pewno popełnił samobójstwo, drugi wpadł (?) pod pociąg, trzeci ma wyrok za znęcanie się nad rodziną.
Nie mogę powiedzieć NA PEWNO, ale MOŻE - gdyby ta kobieta lata temu podjęła decyzję o odejściu od męża - jej dzieci by żyły, a ja miałabym normalną rodzinę ?
Pozdr.M |
|
Powrót do góry |
|
 |
|