Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
kukunia
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 15
|
Wysłany: Pon Lut 08, 2010 20:28 Temat postu: nie wiem co robić proszę o radę |
|
|
Jestem mężatką od 15 lat na początku małżeństwa byłam bardzo szczęśliwa mam 2 dzieci wszystko się zmieniło kiedy mąż miał wylew. Najpierw bałam się o jego życie teraz boję się jego. Nie wiem co robić ponieważ nadal kocham męża ale on bardzo się zmienił najgorsze jest to że mnie bije ale tak aby nie było widać nie mówiąc o tym że psychicznie też mnie wykańcza nie umiem sobie z tym poradzić
Ostatnio zmieniony przez kukunia dnia Wto Lut 09, 2010 15:09, w całości zmieniany 1 raz |
|
Powrót do góry |
|
 |
kulerzynka Wolontariusz NL

Dołączył: 21 Lip 2008 Posty: 1553 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Lut 08, 2010 21:58 Temat postu: |
|
|
Witaj serdecznie na naszym forum kukuniu
z tego piszesz zrozumiałam, że twój mąz się zmienił po wylewie, tak?
jeśli tak to rozmawiałaś o tym z jego lekarzem prowadzącym?
pozdrawiam serdecznie
Ania _________________
 |
|
Powrót do góry |
|
 |
kukunia
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 15
|
Wysłany: Wto Lut 09, 2010 13:43 Temat postu: |
|
|
Tak rozmawiałam z lekarzem zaproponował mi abym namówiła męża na wizytę u psychologa mój mąż zgodził się ale był tylko dwa razy potem stwierdził że to ja powinnam chodzić bo robię z niego głupka. Prosiłam też lekarza o jakieś lekarstwa uspakajające ale mąż nie chce zażywać . Dzieci zaczynają się bać męża co prawda nie bije ich ale widzą co mąż robi ze mną :( po tej chorobie przeżywamy piekło w domu mąż zmusza mnie do wszystkiego nie zna słowa "NIE" oskarża mnie o wszystko myślałam że kiedy pójdzie do pracy którą bardzo lubi to wszystko jakoś się ułoży ale niestety nic się nie zmieniło moja 11 letnia córka lunatykuje w nocy a i czasami się moczy. Czasami myślę że ja i moje dzieci już nigdy nie będziemy szczęśliwi |
|
Powrót do góry |
|
 |
kukunia
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 15
|
Wysłany: Wto Lut 09, 2010 17:32 Temat postu: |
|
|
Nie mam z kim porozmawiać dlatego odważyłam się opisać swój problem. Bardzo proszę o rozmowę nie tylko radę chociaż tej też potrzebuję. Ja nie pracuję bo 1.5 roku temu rozchorowałam się miałam obrzęk mózgu w rozpoznaniu mam napisane rzekomy guz mózgu.Mam problemy z chodzeniem , słabszą prawą stronę , do tej pory pracowałam jako sprzedawca ale teraz żadnej ciężkiej pracy nie wolno mi wykonywać. I to też mój mąż wykorzystuje ciągle słyszę że nic nie potrafię , do niczego się nie nadaję dla niego jestem nikim. Kiedyś naprawdę byliśmy szczęśliwą rodziną Boję się że sama sobie nie poradzę. Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić jak przerwać ten horror? |
|
Powrót do góry |
|
 |
anwy
Dołączył: 21 Sty 2010 Posty: 336
|
Wysłany: Wto Lut 09, 2010 18:56 Temat postu: |
|
|
Nie jestem w stanie zrozumieć tych facetów, takich, jak mąż mój, Twój, i im podobni, Facetów, którzy kiedyś zachorowali, otarli się o śmierć, dostali szansę na drugie życie i marnują ją. Normalny człowiek umiałby to docenić i żyć w zgodzie z dekalogiem, zgodnie z zasadami moralności i etyki. Niestety, gdy wygrali z chorąbą poczuli się panami tego świata, więc wszystko im wolno. Wolno niszczyć drugiego człowieka, tylko w imię czego?
Po wielu latach znoszenia upokorzeń zdecydowałam się połozyc kres przemocy w mojej rodzinie. Nie jest to łatwe. Spróbowałam. Boję się przyszłości, czasami przytłaczają mnie problemy, wątpię w to co robię, lecz wiele przyaznych osób podtrzymuje mnie na duchu, Chyba wytrwam w swym postanowieniu.
A co ty chcesz postanowić? |
|
Powrót do góry |
|
 |
anwy
Dołączył: 21 Sty 2010 Posty: 336
|
Wysłany: Wto Lut 09, 2010 18:59 Temat postu: |
|
|
Zdaję sobie sprawę, że jest Ci trudno ze względu na chorobę, ale tym bardziej potrzebujesz opieki i spokoju. |
|
Powrót do góry |
|
 |
kulerzynka Wolontariusz NL

Dołączył: 21 Lip 2008 Posty: 1553 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Wto Lut 09, 2010 20:56 Temat postu: |
|
|
kukuniu, a czy masz wsparcie ze strony swojej rodziny, ktoś Wam czasem pomaga?
kolejnym problemem widze że jest tu rozmowa męzą z lekarzem, myślę że i tobie by pomogła taka rozmowa z psychologiem, moze się zgodzi prowadzić was obojga?
może terapia rodzinna?
jest dużo możliwości, myślę że po pierwsze można by się samemu udać do psychologa , może to ci wskażę drogę dalej co robić.
Pozdrawiam serdecznie
Ania _________________
 |
|
Powrót do góry |
|
 |
kukunia
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 15
|
Wysłany: Wto Lut 09, 2010 22:41 Temat postu: |
|
|
Ja chodziłam do psychologa dopóki nie miałam problemów z chodzeniem te dwa razy kiedy mąż poszedł to byliśmy razem potem pani psycholog zaproponowała abyśmy parę razy przyszli oddzielnie i to wtedy mąż stwierdził że on nie będzie chodził a moja rodzina czasami mnie odwiedzają ale nie mam odwagi im opowiedzieć o wszystkim bo wszyscy uważają mojego męża za porządnego :cry ja już próbowałam chyba wszystkiego nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić .Anwy ja chyba jeszcze chciałabym ratować chociaż czasami myślę że nie ma już co. Są momenty kiedy zastanawiam się czy bardziej go nienawidzę czy kocham. Najgorsze jest to że ośmiesza mnie przed dziećmi np. odrabiał z córką zadanie nie wiedział jak zrobić ,ja sprawdziłam na drugi dzień, okazało się że ma nie zrobione zapytałam dlaczego nie przyszła z tym do mnie córcia nic nie powiedziała a mój mąż powiedział że to są moje chore ambicje że wszystko wiem najlepiej i że córcia nie powinna słuchać tego co ja mówię ja już sama nie wiem czy to faktycznie nie jest moja wina. Mam totalny mętlik w głowie tak bardzo boję się przyszłości. Pani Aniu dziękuję
Ostatnio zmieniony przez kukunia dnia Wto Lut 09, 2010 22:48, w całości zmieniany 1 raz |
|
Powrót do góry |
|
 |
kukunia
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 15
|
Wysłany: Wto Lut 09, 2010 22:47 Temat postu: |
|
|
Dziękuję ANWY za dobre słowo nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy |
|
Powrót do góry |
|
 |
kukunia
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 15
|
Wysłany: Sro Lut 10, 2010 13:20 Temat postu: |
|
|
Wiem że piszę bardzo chaotycznie ale jakoś nie mogę się skupić czytając różne posty zastanawiam się jak ja mogłabym udowodnić że mój mąż się znęca. Przecież nie pije śladów pobicia nie ma bo robi to tak aby nie było widać więc obdukcji nie mogę zrobić krzyczeć też nie krzyczy no może czasami ale sąsiedzi nie reagują bo wygląda to na zwykłą kłótnię , to mi ostatnio częściej puszczają nerwy i złapałam się na tym że krzyczę na dzieci jest mi przez to wstyd. Może naprawdę to ja jestem problemem  |
|
Powrót do góry |
|
 |
anwy
Dołączył: 21 Sty 2010 Posty: 336
|
Wysłany: Sro Lut 10, 2010 13:35 Temat postu: |
|
|
Chwile zwątpienia bardzo często mnie dopadają, niejednokrotnie trwają bardzo długo. Teraz jestem "obudzona" więc działam. spróbuj i TY. WARTO. |
|
Powrót do góry |
|
 |
kukunia
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 15
|
Wysłany: Czw Lut 11, 2010 13:36 Temat postu: |
|
|
Wchodząc na forum myślałam że dostanę gotową receptę co mam zrobić ..... teraz wiem że to ja muszę coś zrobić podjąć jakąś decyzję......... czytając różne posty wiem że nie jestem sama że jest ktoś kto mnie rozumie.............. chyba najpierw muszę zacząć od siebie nie wiem czy dobrze robię ale chcę spróbować jeszcze raz uratować to małżeństwo........ ciągle mam w pamięci wszystkie dobre chwile może się łudzę spróbuję |
|
Powrót do góry |
|
 |
mgrabas
Dołączył: 09 Sie 2008 Posty: 1516
|
Wysłany: Czw Lut 11, 2010 19:08 Temat postu: |
|
|
kukunia napisał: | Wchodząc na forum myślałam że dostanę gotową receptę co mam zrobić ..... teraz wiem że to ja muszę coś zrobić podjąć jakąś decyzję......... czytając różne posty wiem że nie jestem sama że jest ktoś kto mnie rozumie.............. chyba najpierw muszę zacząć od siebie nie wiem czy dobrze robię ale chcę spróbować jeszcze raz uratować to małżeństwo........ ciągle mam w pamięci wszystkie dobre chwile może się łudzę spróbuję |
małżeństwo to nie jest coś na próbę, ale coś na 100%
powodzenia w niezłomnej i konsekwentnej postawie
tylko będąc bezinteresownymi będziemy prawdziwie wolni _________________ Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela. |
|
Powrót do góry |
|
 |
kukunia
Dołączył: 07 Lut 2010 Posty: 15
|
Wysłany: Czw Lut 11, 2010 23:17 Temat postu: |
|
|
wiem że małżeństwo to nie zabawa lecz zobowiązania boję się tylko że mój mąż tego nie rozumie do tej pory każde jego zachowanie usprawiedliwiałam jego ciężką choroba którą przeszedł tylko jak długo tak można to wszystko jest takie trudne |
|
Powrót do góry |
|
 |
Echnaton Moderator - Współpracownik NL konsultant ds. prawa i procedur

Dołączył: 15 Lis 2006 Posty: 6110 Skąd: Suwałki
|
Wysłany: Pią Lut 12, 2010 0:09 Temat postu: |
|
|
Małżeństwo to wzajemne zobowiązania, a skoro wzajemne to...znaczy, że nie tylko Ty w nim jesteś ale i Twój mąż. Jeśli jedna ze stron będzie stale destabilizować sytuacje w rodzinie to z czasem więź rodzinna osłabnie bez względu na postawę tej drugiej osoby... i niech nikt mi nie mówi, że mając dość sytuacji, w której jestem opluwany i poniżany dążę do rozpadu rodziny! Nie wyobrażam sobie rodziny, w której zamiast miłości lecą epitety i słowa obrazoburcze, wtedy o rozpad rodziny trzeba mieć pretensje do tej drugiej strony, która nie robi nic w tym kierunku a jeszcze zwala odpowiedzialność na nasze barki za wszystko co wydarzy sie złego....
Małżeństwo jest oparte na miłości i bożym błogosławieństwie, jeśli jedna ze stron złamie ta przysięgę - czyli wyzywa, poniża, dyskredytuje, bije, popycha, zadaje rany czy ciosy to...zrywa umowę, której Bóg błogosławił i druga strona powinna czuć się zwolniona z takiej umowy...
Przecież Bóg jest sprawiedliwością? _________________ „lepiej zapal świecę, niż byś miał przeklinać ciemność” |
|
Powrót do góry |
|
 |
|